wtorek, 12 sierpnia 2014

4 sierpnia 2014

Pierwszy rejs w życiu pod żaglami  („Ślesiniaka”) odbyli z nami podopieczni Pogotowia Opiekuńczego w Koninie. Uczciwie pracowali przy szotach, dzielnie sterowali. Pogoda dopisała. Było ciepło i wietrznie. Rejs zakończył się kąpielą w jeziorze. 



3 sierpnia 2014

Dzięki uprzejmości Klubu Old Boat Keya ze Ślesina mieliśmy okazję pożeglować starym, dobrym „Trenerem Wielkim”, który nosi obecnie imię „Ślesiniak”. Trener po remoncie i z nowymi żaglami w bardzo dobrej formie. Poradził sobie i z nami i ze szkwałem burzowym. 

2 sierpnia 2014

Ada i Ola (za mną na doczepkę) wzięły udział w tradycyjnych Regatach Miedzy Mostami organizowanymi przez KŻ „Energetyk” i KnOZŻ. Nie dość, że właściwie bez walki wygrały w klasie T-1 to jeszcze udało im się wyprzedzić kilka jachtów z wyższych klas. Tak trzymać!


Czerwiec 2014

Sebastian wybrał się do Gdyni i bez problemu zdał egzamin na jachtowego sternika morskiego. Gratulacje !!!

niedziela, 13 października 2013

Październik 2013

Od 30 września do 7 października ośmioosobowa załoga Konińskiej Szkoły Żeglarstwa poznawała uroki październikowego Adriatyku w Chorwacji. Żeglowaliśmy na "Bavarii 44". Portem startu i mety rejsu był Biograd. Udało się pożeglować w nocy (a noc o tej porze roku jest długa) w iście bałtyckich warunkach. Wiało od rufy dobre 7 B przy stanie morza 3 do 4.Odwiedziliśmy lawendową wyspę Hvar i Murter. Oczywiście jedną noc spędzilimy w urokliwej zatoczce na wyspie Kaprije. Udało się także spotkać delfiny.

Połowa załogi wypoczywa po ekscytującej żegludze nocnej w marinie Palmizana na wyspie św. Klementa nieopodal Hvaru


Adriatyk w pażdzierniku jest piękny.


Więcej zdjęć autorstwa Sebastiana Zaradzkiego znajdziecie w galerii rejsu


Wrzesień 2013

Kolejna dobra wiadomość od uczestnika naszych zajęć. 
Świeżo upieczony student Politechniki Poznańskiej - Rafał z powodzeniem zdał w Gdyni egzamin na patent żeglarza jachtowego. 

Gratulacje!

czwartek, 22 sierpnia 2013

Siedem dni na „Warszawskiej Nike”

Przez tydzień miałem zaszczyt i przyjemność żeglować po Bałtyku na „Warszawskiej Nike” (szkuner sztakslowy „Conrad” 46). Była to dobra lekcja żeglarstwa (12-godzinny sztorm, kilka burz, ciekawa nawigacyjnie droga do portu w Pucku) i … życia (połowę 12-osobowej załogi jachtu stanowiły osoby niesłyszące i na wózkach inwalidzkich).
Moja porejsowa refleksja – Większość tak zwanych „problemów” ludzi pełnosprawnych na morzu i na lądzie jest niczym w porównaniu z tym, z czym na co dzień muszą zmagać się ludzie niepełnosprawni.
Jachtem dowodził kapitan Krzysztof Kwapiszewski – zapewne jedyny w Polsce i jeden z nielicznych na świecie kapitanów jachtowych na wózku inwalidzkim. Tygodniowy kontakt z tym niezwykłym człowiekiem nauczył mnie wiele. Dowiedziałem się na przykład, jak przewidywać pogodę na podstawie obserwacji mew. Szczególnie tych, które siedzą na kamieniach. Poznałem również zupełnie nową definicję dużych żaglowców. Teraz wiem także co to są w żeglarstwie „dupogodziny”. Dzięki nowym znajomym nauczyłem się paru ważnych słów w języku migowym (w tym – przyznaję - kilku brzydkich, ale też kilku żeglarskich).
Jacek Wiśniewski

Na zdjęciu autorstwa Macieja Kowalczyka dzielna załoga „Warszawskiej Nike” przy kei portu rybackiego w Pucku.